Nenechajte si ujsť novinky zo sveta homeopatie! [wysija_form id="1"]

Czarna perła homeopatii – metoda Sehgala

 

Być może rozczaruję fanów Jacka Sparrowa, ale ten artykuł nie będzie o piratach z Karaibów, lecz o wyjątkowej metodzie homeopatycznej. Porównuję ją do czarnej perły, o której wiadomo, że odbija nasze życie, nasze stany psychiczne, zwycięstwa i porażki oraz odzwierciedla naszą duszę bardziej niż jakakolwiek inna biżuteria. Jest to cud natury, który wrażliwie reaguje na wszystko, co dzieje się z nami i wokół nas. Jeśli chcemy lepiej poznać samych siebie, odkryć swoje motywacje i odsłonić ciemne oraz jasne zakamarki własnej duszy, czarna perła potrafi nam to umożliwić.

Z metodą Sehgala spotkaliśmy się na Słowacji po raz pierwszy 22 lata temu. Było to podczas seminariów dr Sanjaya i Yogesha Sehgalów, synów dr. M. L. Sehgala, który odkrył tę metodę w latach siedemdziesiątych XX wieku. Nazwał ją Revolutionized Homeopathy (ROH), co budziło u nas zrozumiałe, choć błędne skojarzenia. Po jego śmierci w 2002 roku metoda ta zaczęła być określana jako metoda Sehgala.

Jaki jest związek tej metody z czarną perłą? Po pierwsze dlatego, że podobnie jak czarna perła ceni sobie pewną wyjątkowość, jest po prostu inna. Po drugie dlatego, że koncentruje się wyłącznie na psychicznych przejawach człowieka. Przy wyborze leku istotne są jedynie myśli, emocje i zachowania, które pojawiły się od momentu zachorowania. Objawy fizyczne służą jedynie do oceny procesu leczenia.

Podobnie jak czarna perła, metoda ta jest niezwykle elegancka. Zdarza się, że już w trakcie pierwszych zdań wypowiedzianych przez pacjenta potrafimy określić dla niego właściwy lek. Czarna perła potrafi pracować z energiami, chroni przed niebezpieczeństwem, odpędza kłamstwo i obłudę, lecz nie jest w stanie pochłonąć negatywnej energii i emituje ją na zewnątrz. Może w ten sposób oddziaływać także na swojego właściciela. Podobnie metoda Sehgala jest z jednej strony niezwykle skuteczna, z drugiej jednak łatwo można się w niej pomylić, ponieważ w dużej mierze opiera się na interpretacji objawów. Jakbyśmy cały czas poruszali się po ostrzu noża – albo wielki sukces, albo wielki upadek.

Najczęściej stosuję tę metodę jako zapasową, gdy widzę, że w historii pacjenta brak charakterystycznych objawów fizycznych, nie ma wyraźnej historii związanej z chorobą oraz nie występują jednoznaczne modalności, czyli czynniki pogarszające lub poprawiające stan. Uzyskany lek bywa czasem konstytucyjny dla danej osoby, innym razem komplementarny wobec jej podstawowego leku, a niekiedy w ogóle nie wiąże się z jej konstytucją. Przyjrzyjmy się kilku przypadkom.

Książka Pocity (słowackie wydanie książki braci Sehgalów – Feelings)

Młoda kobieta przez pół roku przyjmowała silne leki przeciwdepresyjne. Rodzina przekonała ją do aborcji. Od tego czasu czuła wobec nich nienawiść, płakała, miała straszne wyrzuty sumienia wobec siebie, a jednocześnie nieustannie wypominała coś mężowi. Miała poczucie, że ją zawiódł, ponieważ jej nie wsparł. Krzyczeli na siebie. Nic jej się nie chciało, była skrajnie zmęczona i apatyczna. Chciała być sama i w ciszy. Ukojenie przynosiło jej jedynie sprzątanie, porządek i to, by wszystko było na swoim miejscu. Stale musiała coś robić. Spała płytko i ciągle czuła się niewyspana. Z dolegliwości fizycznych występowały biegunki i bóle żołądka, była bardzo zmarznięta. Lubiła słodycze.

Zastosowałem następujące rubryki: dolegliwości po rozczarowaniu, nienawiść, pragnienie spokoju, niemożność odpoczynku, dopóki rzeczy nie są na swoim miejscu, urojenie, że kogoś zabiła, wyrzuty wobec innych, wyrzuty wobec siebie. Lek Arsenicum album obejmował wszystkie te objawy. Z klasycznej homeopatii wiemy, że jest to lek bardzo wrażliwy na zimno, często występują przy nim biegunki i bóle żołądka oraz zamiłowanie do słodyczy.

Zaleciłem Arsenicum album 5C, 3 dawki co 10 minut. Po półtora miesiąca spotkaliśmy się na kontroli. Przyszła zachwycona i promienna. Powiedziała, że już dwie godziny po leku czuła się zupełnie inaczej. Była spokojna, złość zniknęła. Stopniowo miała coraz więcej energii, dobrze spała, przestała płakać, zaakceptowała sytuację i przestała mieć wyrzuty. Psychicznie czuła się bardzo dobrze. Zaczęła czytać książkę Luule Viilmy o potrzebie przebaczenia. Ustąpiły również biegunki i bóle brzucha, była mniej zmarznięta. Sytuacja, w której groził rozpad rodziny, uspokoiła się w ciągu dwóch godzin od podania leku.

Kolejny przypadek również jest historią przebaczenia. Młoda kobieta dowiedziała się, że mąż zdradził ją z inną kobietą. Mimo że mąż żałował i zerwał kontakt z tamtą kobietą, ona nie potrafiła mu wybaczyć. Minął rok, a ona wciąż o tym myślała, nie mogła wyrzucić tego z głowy, codziennie płakała, krzyczała na męża, co godzinę wysyłała mu wiadomości z wyrzutami, jak mógł jej to zrobić, jak mógł ją tak zdradzić. Miała poczucie, że zdrada pokazała jej, jaka jest brzydka i głupia. Była stale zmęczona. Nie spała. Miała bóle głowy. Nie chciało jej się już żyć.

Główne rubryki użyte w tym przypadku to: strach przed zdradą, choroba z rozczarowania i oszukania, złość po rozczarowaniu w miłości, zazdrość, dolegliwości po upokorzeniu, chęć zabicia, trwanie przy przeszłych przykrych wydarzeniach, uporczywe myśli, obrażanie męża. Lekiem wspólnym dla tych rubryk jest Hyoscyamus. Jest to lek numer jeden w stanach powstałych po zdradzie i niewierności. Taki człowiek nie potrafi się z tym pogodzić, nie umie tego puścić, jest zazdrosny, czuje się zdeptany i upokorzony oraz ma chęć skrzywdzić tego, kto to spowodował.

Po dawce Hyoscyamus 1M młoda kobieta niemal natychmiast poczuła spokój i równowagę. Jakby wyłączono niekończący się film w jej głowie o upokorzeniu i zdradzie męża. Nie musiała już stale myśleć o tym, że go zabije. Pogodziła się z nim i znów zaczęli żyć spokojnym życiem rodzinnym. Brzmi to jak bajka, ale rzeczywiście tak szybko i tak głęboko może działać precyzyjnie dobrany lek homeopatyczny.

Kolejnym pacjentem był mężczyzna, który przez pół roku był leczony powtarzanymi dawkami antybiotyków i leków rozszerzających oskrzela. Oprócz tego próbował leczenia u czterech homeopatów, lecz nie czuł poprawy. Nadal miał suchy kaszel, uczucie ucisku za mostkiem, niepokój, nerwowość, nie mógł spać, intensywnie się pocił i miał uczucie zimna w górnej części klatki piersiowej przy wdechu. Sądził, że dolegliwości powstały wskutek pracy w zapylonym warsztacie. Bał się, co będzie dalej, z czego będzie żył i że słabnie. Żona opuściła go dawno temu i sam wychowywał syna. Martwił się o niego, bo syn nie miał nikogo innego. Lubił słodycze, czekoladę i tłuste potrawy. Nie znosił jajek i mleka.

Ponieważ nie miałem jednoznacznych objawów, na których mógłbym się oprzeć, przeszedłem na prowadzenie przypadku metodą Sehgala i zapytałem go, jak postrzega swój stan zdrowia. Powiedział, że nie potrafi zapomnieć o chorobie, o tym, jak źle się czuł, stale sobie to przypomina (zażenowanie z powodu choroby). Jest przekonany, że może się wyleczyć (postawa pozytywna). Martwi się o syna (troska o innych). Przeszkadza mu, że traci siły i energię, boi się, dokąd to doprowadzi (urojenie, że chudnie). Nie wychodzi w ciągu dnia, tylko wieczorem, gdy nikt go nie widzi, bo nie chce, aby sąsiedzi pytali o jego stan (ukrywanie się). Nie chce pogodzić się z tym stanem, chce znów czuć się normalnie, dlatego próbuje różnych metod leczenia (nie może odpocząć, dopóki rzeczy nie są na swoim miejscu). Boji się, co będzie z nim i z synem (lęk przed ubóstwem), gdy nie jest zdolny do pracy (niepokój o pracę). Chce, żebym pomógł mu wyzdrowieć (pragnienie bycia prowadzonym).

Dr. Yogesh Sehgal in Bratislava 2014 seminar

Te rubryki i ich istotę obejmuje lek Sulphur, który ma również lęk przy ucisku w klatce piersiowej i zamiłowanie do słodyczy oraz czekolady. Sulphur znany jest także z nietolerancji jajek i mleka. Przyjął Sulphur 200C, 3 razy po 1 globulce. Na wizycie kontrolnej powiedział, że czuje się znacznie lepiej, ustąpił kaszel, ucisk w klatce piersiowej i nerwowość. Oddychało mu się dobrze. Był bardzo zadowolony, że jego dolegliwości oddechowe ustąpiły bez antybiotyków, które zalecał lekarz rodzinny. Było to pięć lat temu. Po trzech latach ponownie się odezwał, że pojawił się kaszel i ucisk w klatce piersiowej. Zaleciłem powtórzenie leku w tej samej potencji. Po nasileniu kaszlu i ucisku następnego dnia po dawce Sulphuru stan zaczął się szybko poprawiać i po tygodniu nie miał już prawie żadnych dolegliwości.

Dobór leku według metody Sehgala pomaga nam skupić się na charakterystycznych przejawach stanu psychicznego, który w chorobie zawsze ulega zmianie. Problem polega na tym, że w klasycznej homeopatii sygnały te są dla nas często ukryte. Metoda Sehgala postrzega każde słowo i każde zachowanie jako znak, za którym kryje się zmieniony stan psychiczny. Dzięki studiowaniu rubryk umysłu potrafi przypisać im nawet pozornie normalne przejawy pacjenta. Idealnie jest, gdy dany lek odpowiada temu, co znamy z klasycznej homeopatii, ale nie jest to warunek konieczny.

W kolejnym przypadku czterdziestoletni mężczyzna również miał suchy kaszel i trudności w oddychaniu. Zdiagnozowano u niego astmę oskrzelową oraz zmiany włókniste w dolnych płatach płuc. Od momentu, gdy dowiedział się o diagnozie, bardzo na siebie uważał, dokładnie przyjmował przepisane leki, nie palił, nie pił alkoholu, kładł się spać wcześnie (ostrożność). Chciał uniknąć pogorszenia stanu zdrowia (pragnienie ucieczki). Kilka lat wcześniej miał napad epileptyczny. Bardzo głęboko go to dotknęło, podobnie jak sama choroba płuc, nie chciałby już nigdy tego przeżyć (zażenowanie z powodu dolegliwości). Bardzo lubił coś robić, był stale aktywny, na ile pozwalał mu stan zdrowia (pragnienie aktywności, zajętość). Mało mówił (usposobienie ciche).

Zaleciłem lek Bryonia 30C. Po dwóch miesiącach relacjonował, że po leku pojawiła się wysypka na łokciach, która trwała dwa tygodnie. Później wystąpił katar. Jednocześnie miał więcej siły i nie męczył się tak jak wcześniej. Czuł się o 20% lepiej. Lek był dalej powtarzany co miesiąc, później w wyższej potencji 200C. Stan stopniowo się poprawiał. Po 15 miesiącach czuł się tak dobrze, że codziennie jeździł na rowerze 40 km. Powiedział, że czuje się lepiej niż 10 lat wcześniej, gdy był jeszcze zdrowy. Chciał jednak jeszcze więcej, jeszcze lepszej kondycji (nienasycenie). Po prawie pięciu latach od pierwszego badania jego stan jest bardzo dobry, może wszystko robić, uprawia sport, nie ma trudności z oddychaniem ani kaszlu.

Metoda Sehgala jest cennym skarbem, który może pomóc w sytuacjach, które na pierwszy rzut oka wydają się beznadziejne. Warto ją znać, ponieważ wnosi zupełnie inne spojrzenie na przypadek niż inne metody homeopatii. Każdy człowiek przychodzi ze swoim własnym zestawem objawów. Dlatego dobrze jest być przygotowanym na znalezienie drogi także z bezludnej wyspy. Choćby z pomocą czarnej perły.

Vladimír Petroci

Leave a reply

Your email address will not be published.

Táto webová stránka používa Akismet na redukciu spamu. Získajte viac informácií o tom, ako sú vaše údaje z komentárov spracovávané.